miarą prologu niech będzie to, że ostrzegam o braku edytowalności raz zapisanych słów, jak i możliwości zwyczajmnego niezrozumienia się.
chaosem, podpowiadają. życie.
generalnie sztuka obradza na dniach w całkowicie innych postaciach, ale nie darowałbym sobie nadmienienia iz poezja i literatura na mnie dzisiaj chyba nie czekają/nie doganiają?/nie widzą. to coś się rzeczywiście dzieje w głowie szybciej niźli w historii, ale to tak chyba jest zywane artyzmem.
I chyba takiemu van goghowi nie było smutno z powodu niesprzedawalności jego sztuki. jemu wystarczyły najpewniej ówczesne dragi i nabyta przez nie pewność do wyższości swojego dzieła nad innym, wszak zyskowało pewną magiczną 'duszę'. powrót. jako wierzył, tako i stało się, parafrazując słowa znanego i lubianego polskiego powiedzenia, wszak nad czym długo myslane, po prostu się staje.
tak jak moja wrodzona pewność języka angielskiego, we wszystkich podróżach statkiem kapitana, sprawdzała się, tak i po tym jak wiara przychodzi, przychodzi i to samo w rzeczywistości (zwanej dalej cząsteczką w pyle wszechświata wszechżyć.)
i to chyba na tyle z dzisiejszych zapisków. polecam się na przyszłość, chociaz nie wiem czy polecać coś podobnego. nie rozpowszechniać wśród dzieci, które mogą się uzależnić od narkotykow. (c) yo.







Previous PageNext Page